Wielbłądy, które jeszcze przed chwilą wylegiwały się leniwie, nagle zebrały się posłusznie, a ich mokre nosy drgały, w pełni zaangażowane w zadanie.
– Pamiętam ten zapach – jako pierwszy odezwał się łaciaty wielbłąd. – Ten gość był taki wredny. Nigdy nie dawał nam odpocząć.
– Tak, totalnie! – Młody wielbłąd obok przytaknął żywiołowo. – Zawsze wlókł nas na kompletne pustkowie, a potem on i trzech i






