SLOANE
Recepcjonistka zrywa się z krzesła, podbiegając szybko. – Proszę pana, ona nie jest umówiona – mówi pospiesznie, a jej głos jest teraz słodki jak miód, zupełnie inny niż sposób, w jaki traktowała mnie. – Właśnie miałam ją poprosić o wyjście.
Pan Vaughn zatrzymuje się, patrząc ze mnie na nią, a potem z powrotem na mnie. Podnosi dłoń, odprawiając ją bez wahania.
– W porządku – mówi, a jego gł






