HAYES
Prawie wychodzę z siebie, wpatrując się w liczby na ekranie. Wygląda na to, że nieprzespane noce i długie spotkania nie opłaciły się tak, jak oczekiwałem.
Nie wiem, czy krzyczeć, wyrywać sobie włosy z głowy i rzucić komputerem o ścianę, czy udać się do najbliższego baru i pić, aż wzdęje mi brzuch, a mój oddech będzie śmierdział wyłącznie alkoholem. Nienawidzę porażek. Spędziłem lata, budując






