SERAPHINA
– Phina… Phina… – wysapałam, stojąc pod lodowatym strumieniem prysznica. Moje ciało drżało, gdy jęczałam przez zaciśnięte zęby, a ból przeszywał mnie na wylot. Wiedziałam, że minęło dopiero pół godziny – zdecydowanie za wcześnie, by to minęło – ale gorąco zalewające moją krew i rosnąca potrzeba mojego wilka doprowadzały nas obie na skraj wytrzymałości.
Phina słabo zaskomlała w mojej głow






