Graeven jęknął, przewracając się na bok. Rozejrzał się po tym, co zostało z lochu. Domitrus i Julya zniknęli, ale beta Domitrusa został na miejscu, obserwując Graevena z założonymi ramionami i surowym wyrazem twarzy. Graeven zakasłał i zmusił się do przyjęcia pozycji siedzącej.
— Widzę, że Domitrus zostawił mi opiekunkę — mruknął Graeven. Zakasłał, wykrztuszając fioletowy śluz z płuc. Splunął nim






