Wczesnym rankiem obudziło mnie szczekanie Steviego. Przez ostatnie noce nie sypiałam zbyt dobrze.
Przeciągnęłam się. Miałam ochotę zrzucić Stevena z łóżka, który przylgnął do mnie jak ośmiornica. Tylko dlatego, że był ranny, powstrzymałam się przed tym.
Na wspomnienie tego, co zaszło zeszłej nocy, wezbrała we mnie złość. Moje policzki również płonęły żywym ogniem.
Steven nigdy nie zawracał sobie g






