Steven siedział sztywno na podłodze. Wpatrywał się we mnie z bladym wyrazem twarzy.
Po chwili opuścił głowę i się uśmiechnął. Mimo to w kącikach jego oczu wezbrały łzy.
Zapewne bardzo długo czekał, by usłyszeć ode mnie te słowa.
– Kiedyś też mówiłaś, że mnie kochasz, ale przez cały ten czas tylko udawałaś – szepnął Steven. Wciąż brakowało mu pewności siebie. Zawsze taki był.
– Nie obchodzi mnie, c






