Słowa Margaret zbiły Camillę z pantałyku, a jej umysł przez chwilę zionął pustką.
Jednak szybko zrozumiała, co Margaret miała na myśli.
Powiedziała: "Masz rację. Katherine to twoja krew i kości, a ja jestem tylko daleką krewną rodziny Lambertów. Nie powinnam była dopuścić do siebie zazdrości.
"Najbardziej jest mi żal ciebie, babciu. Byłaś taka szczęśliwa, że w końcu odzyskałaś swoją wnuczkę, a ja






