Ledwo mogłam mówić, kiedy Amara patrzyła na mnie z góry z ironicznym uśmieszkiem.
Kilkoro innych studentów, w tym Loren, lekko skłoniło się Amarze. Ja mogłam tylko wpatrywać się w nią, gdy z rozbawieniem uniosła podbródek, unosząc jednocześnie brew. Cmokała z dezaprobatą, zanim przemówiła.
– Daj spokój, Zora – drażniła się. – Wiesz lepiej niż ktokolwiek inny, jak traktować Księżniczkę. Prawda?
Moj






