Zora
Wydawało się, że wszyscy w pokoju Kairosa zamarli na samą jego obecność. Sam mężczyzna wyglądał na wkurzonego. Jego wzrok biegał ode mnie do Maximusa, po Amarę i jej towarzysza, i z powrotem. Minęła bliżej nieokreślona ilość czasu, w którym nikt z nas nie odezwał się słowem. W końcu to Loren przerwała milczenie.
– Szukałyśmy łazienki – pisnęła. – I weszłyśmy tutaj, ale Księżniczka Amara już t






