Przez oczy Benjamina przemknął cień morderczych intencji. Jednym kopnięciem posłał mężczyznę w powietrze.
Uderzenie było tak silne, że mężczyzna uderzył w ścianę. Kilka żeber pękło natychmiast po zderzeniu.
Zaraz potem Benjamin brutalnie nadepnął na twarz mężczyzny.
„Jak śmiałeś dotknąć mojej kobiety! Ależ z ciebie zuchwalec!”
Głęboki i krwiożerczy głos rozbrzmiewający nad jego głową przyprawił go






