Dopiero gdy Benjamin stanął na ziemi, puścił Arissę i ruszył w stronę rezydencji.
Arissa nie miała odwagi spojrzeć na uśmiechnięte twarze ochroniarzy. Spuściwszy głowę, potruchtała za Benjaminem.
Jej cała twarz płonęła rumieńcem.
– Benjamin, czy ja i dzieci zostaniemy tutaj?
Nagle zatrzymał się w miejscu. Idąca za nim Arissa nie zauważyła tego i wpadła na niego.
– Au! – Zakryła dłońmi nos.
Odwróci






