– Nie, nic a nic – odparł Shaun, prowadząc Kingsleya do altany i zajmując miejsce.
Kingsley szedł tuż za nim. Nie odważył się jednak odwrócić, by sprawdzić, co się dzieje.
Shaun widział, że Kingsley był przerażony, i ten pierwszy miał ochotę roześmiać się na cały głos, ale jednocześnie współczuł mu.
– To zaledwie kilka grobów. Jak to możliwe, że jesteś już aż tak wystraszony?
– Ty się nie boisz, w






