– Hehe, to wszystko moja wina, Graham. Musiałam lunatykować. Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy. Przysięgam – zapewniła Grahama Arissa.
Oczy Benjamina błysnęły. Naprawdę pomyślała, że to ona wślizgnęła się do mojego łóżka. No cóż. Niech i tak będzie.
Dźgnął Arissę w plecy, a ta natychmiast wpadła z powrotem w jego ramiona.
Wpatrywała się w niego z niedowierzaniem. Wystarczyło jedno szturchnię






