Punkt widzenia Kaleba
Stałem pod drzwiami Bailey, czując się tak zagubiony, jak nie czułem się od bardzo dawna.
Moja dłoń spoczywała na drewnie. Z początku pukałem cicho, a potem nieco mocniej, gdy uparcie mi nie otwierała. Serce ciążyło mi w piersi.
— Bailey — powiedziałem najpierw cicho. — Proszę... porozmawiajmy.
Ze środka nie dochodził żaden dźwięk. Żadnych kroków. Żadnego ruchu. Miałem wrażen






