**Luke**
Droga powrotna do posiadłości zlała się w jedną plamę. Wszyscy byli głośni, w rozbawionym nastroju i wyczerpani. Zanim weszliśmy do środka, połowa gości była bosa, śmiejąc się i życząc dobrej nocy na korytarzu.
Chloe oparła się o mnie, lekko zarumieniona od wina. „Było idealnie, prawda?”
„Tak” – odparłem, zmuszając się do uśmiechu.
„Jesteśmy dobrym zespołem”. Jej głos zniżył się do szeptu






