**Jaxson**
Miałem w dupie imprezy bractw studenckich.
Zawsze tak było. I zawsze tak miało być.
Ale gdzieś pomiędzy obserwowaniem, jak Luke omal się dziś nie zajechał na treningu, a przypomnieniem sobie, jak bardzo błagał, żeby pójść, wpadłem na pewien pomysł. Skoro tak bardzo tego chciał, w porządku. Pozwolę mu na to.
A przy okazji podam mu łyżkę jego własnego lekarstwa. W tę grę mogło grać dwóch.






