Sebastian stał przy komorze izolacyjnej z dłońmi przyciśniętymi do zimnego szkła, wpatrując się w nieprzytomnego mężczyznę w środku.
Ojciec, którego szukał przez ponad osiemnaście lat – niesłusznie obwiniany, uznany za zmarłego – przez cały ten czas był zamknięty w tym piekielnym laboratorium.
A znalezienie go zajęło Sebastianowi tyle czasu.
Szlag by to.
– Tato... – Jego głos był cichy i ochrypły.






