Z perspektywy Anaiah
W drodze do biura słyszę pociąganie nosem. Otwieram drzwi do jednego ze schowków i znajduję tam Angelę; jej oczy są przekrwione.
– Angie, co się stało? – Kucam przed nią, a ona unosi głowę, by na mnie spojrzeć, i wybucha głośnym płaczem.
– Nic – mówi. Jasne, że to nic, skoro siedzi w schowku na miotły i płacze.
– Powiedz mi, co zaszło. Czy ktoś cię skrzywdził?
– Nikt, Luno. Pr






