Następnego dnia moje powieki zatrzepotały i otworzyły się, gdy usłyszałam warczenie. Ciaśniej otuliłam się szlafrokiem, wychodząc na balkon, i wychyliłam się, by zobaczyć, co się tam dzieje.
To był wilk Azriela. Leżał na brzuchu, tarzał się po ziemi i wyglądał, jakby bawił się w najlepsze. Wilk natychmiast mnie wyczuł, usiadł i spojrzał na mnie z ciekawością. Przechylił lekko łeb, a ja naśladował






