Nocne powietrze było chłodniejsze, niż się spodziewali, gdy Alejandro i Nivera wyszli przed rezydencję.
Księżyc wisiał wysoko, rzucając srebrzyste światło na podjazd, podczas gdy oni schodzili po schodach.
Martins czekał na dole. Jego bystre oczy prześwietliły ich oboje, a ręce trzymał założone, dopóki nie napotkał wzroku Alejandra. – Jak minęła kolacja? – zapytał cichym, ale zdradzającym rozbawie






