Poranne powietrze było niezwykle chłodne, a Marceline zadrżała, wysiadając z samochodu, a jej obcasy ostro stukały o chodnik.
Poprawiła płaszcz, a jej oddech tworzył w powietrzu delikatne obłoki. Kiedy tak stała, poczuła jednak upiorne uczucie pełznące po kręgosłupie, jakby ktoś się do niej zbliżał.
Zmarszczyła brwi, rozglądając się wokół, zamykając samochód. Nie wzięła ze sobą ochroniarzy, nie s






