Słońce ledwie zaczęło swą wędrówkę, lśniąc złotem na szklanej fasadzie budynku, gdy zgrabny czarny samochód zatrzymał się przed nim.
Lustrzane panele odbijały puls miasta – ludzi w skrojonych na miarę garniturach, klaksony i przytłumiony gwar – jednak dla Nivery ten hałas wydawał się odległy.
Martins otworzył drzwi i wysiadła, stanowiąc uosobienie cichej elegancji w swoim kremowym garniturze i cie






