Noc ciężko napierała na przednią szybę, gdy zmierzał do celu.
Jego chwyt na kierownicy był mocny, knykcie białe, a żyły wyraźnie odznaczały się pod skórą.
Martins zaoferował, że poprowadzi, ale Alejandro odmówił - musiał myśleć, musiał czymś zająć ręce, zanim pochłoną go jego własne myśli.
Nie odezwał się słowem, odkąd opuścili bazę. Martins próbował raz, cicho pytając, czy powinien zadzwonić i po






