Wzrok Nivery wciąż zagubiony był we wspomnieniu niedoszłego pocałunku Alejandro, gdy dźwięk otwieranych drzwi frontowych wyrwał ją z zamyślenia.
Kroki rozległy się echem po korytarzu – miarowe, władcze – a brwi Alejandro ściągnęły się, gdy je rozpoznał.
– Co do cholery? – mruknął, odwracając się.
Nivera odwróciła się w tej samej chwili, w której do salonu wszedł wysoki, dystyngowany mężczyzna o ni






