"Bolą go plecy, Ido" - Jasper powoli pociągnął łyk wody z butelki.
Księżyc świecił na niebie, gdy siedzieli na balkonie, patrząc w dół na rozległy teren posiadłości.
Ida spojrzał w dół i zmarszczył brwi; to był Cody, siedzący pod drzewem z dłonią przyłożoną do pleców.
Nie odrywał wzroku, obserwując, jak Cody wygina plecy, by przynieść ulgę napiętym mięśniom.
"Masaż dobrze by mu zrobił, nie sądzi






