– Do widzenia, Ken. Do zobaczenia następnym razem – powiedział Andre, przytrzymując otwarte drzwi samochodu dla ociągającego się chłopca.
Ken zatrzymał się przed wejściem i spojrzał w górę na Andre.
– Usta cię wciąż bolą? – zapytał.
Andre się uśmiechnął.
– To był słaby cios, aż tak bardzo nie boli, w żadnym wypadku nie jest tak silny jak twój. – Dotknął ramienia Kena.
Ken zachichotał, zerkając na






