Andre wyszedł z pokoju zbyt wcześnie; po tym, co zaszło zeszłej nocy, nie wiedział, jak spojrzeć Crossowi w oczy.
Nie potrafił już patrzeć na niego tak samo. Zawsze będzie wyobrażał sobie, jak prawie eksplodował w jego dłoni, i czuł się z tym tak cholernie winny... winny tego, że wczoraj w łazience, waląc konia, pozwolił swojemu umysłowi wyobrazić sobie twarz Crossa.
Nic już nie było takie samo.






