Ida przechylił głowę na bok i uśmiechnął się. – Mam podejść do ciebie? Nie, spasuję. Jedynym sposobem, w jaki nie wyjdę z tego pokoju, jest to, że będę martwy. – Uśmiechnął się drwiąco i odwrócił się od Cody'ego.
Cody zachichotał. – A kto powiedział, że zastrzelę ciebie, Ida? Lepiej zorganizuj worek na zwłoki, kiedy stąd wyjdziesz. Będzie ci potrzebny. – Powiedział chwiejnym głosem.
Ida natychmias






