Następnego dnia Agnia prosi mnie o wspólne wyjście, więc idziemy do małej kawiarni na brunch. Brunch to jedna z tych nowinek, co do których jestem niemal pewna, że ludzie wymyślili je tylko po to, by pić alkohol przed południem. Wciąż próbuję się dobudzić, więc zamawiam kawę. Przed Agnią stoi sok pomarańczowy, ale nie mam pojęcia, czy jest w nim szampan.
Sądząc po tym, jak nerwowo przebiera palcam






