— Nie musisz tego tak mówić — rzuca Nyktos.
— Gówno prawda, właśnie że muszę. On żąda, żebyś zmarnował sobie życie! — nalega Zavros.
Stoję tuż za drzwiami kuchni, nogi mam jak wrośnięte w ziemię. Wiem, że nie powinnam podsłuchiwać. Powinnam się wycofać, zostawić im prywatność. Ta rozmowa nie jest przeznaczona dla moich uszu.
Ale po prostu nie mogę zmusić nóg do ruchu.
— Małżeństwo to nie marnowani






