W popołudnie przed balem ze snu wyrywa mnie brutalne łomotanie do drzwi. Lyra też drzemała. Porusza się w łóżeczku, po czym otwiera buzię i wybucha żałosnym płaczem. Biorę ją na ręce i chwiejnym krokiem podchodzę do drzwi. Szarpię za klamkę i widzę stojącego przede mną mężczyznę.
Ma srebrne włosy i elektryzująco fioletowy eyeliner. Jego skóra jest niemal nieskazitelna, poza jednym dołeczkiem w pol






