– Ja, yyy...
Książka spoczywa bezpośrednio w mojej dłoni. Jest za późno, by schować ją pod poduszkę, choć tak rozpaczliwie tego chcę. A z ręką w spodniach nie mam jak niewinnie wytłumaczyć tego, co robię ani co czytam.
W tym momencie Nyktos unosi głowę i wciąga powietrze. – Czuję twoje podniecenie, Vespero.
Podchodzi bliżej, aż staje bezpośrednio nade mną. Wyciąga rękę.
– Dawaj tę książkę. Pozwól






