Louisa nie była pewna, czego Julian mógł od niej potrzebować; założyła, że ma dla niej jakieś zadanie do wykonania.
Bezwzględny kapitalista – jeździła na wózku, a on wciąż nie dawał jej spokoju.
Ale co mogła zrobić? Był szefem. Nie miała innego wyjścia, jak tylko być na jego każde zawołanie.
Podjechała wózkiem do jego mieszkania. Julian sam otworzył jej drzwi, z telefonem przyciśniętym do ucha.






