Louisa odwróciła się w jego stronę, gdy na zewnątrz zapadał zmierzch. Gęste listowie u podnóża góry blokowało to, co zostało z nikłego światła księżyca, spowijając ich w mrocznych cieniach.
Profil George'a, ostry i przystojny, rysował się w gasnącym świetle. Pociągnął jedną ręką za krawat, niedbale odgarniając z czoła ciemne włosy, co nadało mu łobuzerskiego, niebezpiecznego uroku.
Dla wielu kobie






