Flora i Sadie podążyły za wzrokiem Louisy w stronę Juliana, natychmiast zauważając, na czym skupiła się jego uwaga – na ich dłoniach, wciąż zaborczo spoczywających na ciele Louisy.
Choć nie powiedział ani słowa, jego chłodne, omiatające spojrzenie sprawiło, że krew w ich żyłach ścięła się w lód, a one cofnęły dłonie w idealnym unisono. Jego wzrok obiecywał zemstę, jakby te cztery winne dłonie mia






