Starannie dobierałam jedzenie: lśniące w świetle lamp wędliny, kawałki ostrego sera, które pachniały obłędnie, oraz wciąż ciepłą kromkę ciemnego chleba prosto z pieca. Z rozbawieniem zauważyłam, że na talerzu Theo znalazło się niemal dwa razy więcej jedzenia niż na moim. Apetyt likanów był legendarny, szczególnie jeśli chodziło o mięso, a obserwowanie, z jakim skupieniem dobierał potrawy, miało w






