Tłum w jadalni przerzedził się do tego stopnia, że z wcześniejszego chaosu pozostało zaledwie ciche echo. Ostała się zaledwie garstka osób, rozsiana po stolikach niczym zapomniane figury szachowe na porzuconej szachownicy. Siedziałam naprzeciwko Theo, nasze puste talerze były już odsunięte, a ciepło jego kolana przyciśniętego do mojego pod stołem wysyłało przez moje ciało ciche dreszcze przy każdy






