Spojrzałam w stronę Theo, by napotkać jego wzrok, i zorientowałam się, że już jest we mnie wpatrzony. Wstał płynnie, strzepując popcorn z dłoni.
— Z przyjemnością pomogę w tej demonstracji — powiedział, a jego głos niósł się po placu treningowym. — Wolę zrobić to sam, niż pozwolić komuś innemu.
Nikt z obecnych nie przeoczył wagi jego propozycji. Król Likanów dobrowolnie zgłaszający się na ochotnik






