Szedłem pokrytym pluszowym dywanem korytarzem ze swojego apartamentu do pokoju Emmy z uśmiechem na ustach, którego nie do końca potrafiłem stłumić. Obraz jej twarzy, gdy po raz pierwszy zobaczyła moją wannę — szeroko otwarte z zachwytu oczy, uchylone z radości usta — wrył się w moją pamięć. Taka prosta rzecz, ta masywna, marmurowa wanna ze złotą armaturą i licznymi dyszami wodnymi, coś, co przez c






