Stałam przed dużym lustrem w naszej sypialni, a moje dłonie ślizgały się po wyraźnie zaznaczonej krągłości brzucha, ukrytej pod specjalnie skrojoną granatową sukienką. Osiemnaście tygodni. Bliźnięta zaczynały dawać o sobie znać nie tylko za sprawą rosnącego brzucha, ale i poprzez trzepoczące ruchy, niczym skrzydła motyla ocierające się o moje wnętrzności. Artemida mruczała z zadowoleniem w moim wn






