FINN
Przeciągnąłem krzesło na środek ciemnego pokoju i usiadłem naprzeciwko Starszego Miltona, który wisiał spętany srebrnymi łańcuchami.
„Słyszałem, że chciałeś porozmawiać, Starszy Miltonie” – powiedziłem, a zabrzmiało to bardziej jak stwierdzenie niż pytanie.
Obserwował mnie z rwanym oddechem, a jego oczy były zaszklone. Pociągnąłem długiego macha z papierosa, pozwalając dymowi ulecieć w stronę






