SERAPHINA
– Co? – warknęłam, oszołomiona z niedowierzania. – Myślisz, że cię śledzę?
Ronan nawet nie mrugnął. Oparł się o pień drzewa, założył kostkę na kolano i leniwie strzepnął popiół z papierosa. – Nie myślę, obserwuję. Ostatnio pojawiasz się w miejscach, do których nie przypominam sobie, bym cię zapraszał.
Przez chwilę miałam pustkę w głowie, gdy przed oczami mignęły mi obrazy jego i jego wil






