Moje ciało powoli sztywniało, a ja z trudem tłumiłam wściekłość. Drżałam niekontrolowanie.
– Potem Steve oszalał. Bardzo się męczył w szpitalu. Słyszałam, że rany oparzeniowe potwornie go bolały, pojawiło się też ryzyko infekcji. Cud, że w ogóle to przeżył. Uparty, prawda? Skoro udało mu się przez to przejść, jak mógł nie postradać zmysłów? – Yasmin uśmiechnęła się drwiąco.
– A wiesz, co Stephanie






