Rozległ się dźwięk śmiechu.
To Steven śmiał się chłodno.
Pragnęłam, by się pospieszył i uciekł.
Michael był tylko draniem.
– Stephie z tobą nie pójdzie. – Głos Michaela był głęboki. Następnie kazał swoim ochroniarzom działać.
– Naprawdę myślałeś, że przyszedłem sam? – Steven zaśmiał się cicho. Jego głos był zimny i ochrypły, z niepokojącą nutą.
– Mike... – Zza drzwi dobiegł drżący głos Yasmin.
Kie






