Taylor był zaskoczony. Spojrzał w górę na Ziona.
Następnie spuścił wzrok i powiedział cicho: "Przepraszam…"
Przeprosił.
Ale czasami przeprosiny nie znaczyły nic w obliczu wyrządzonej krzywdy.
Gdyby wszyscy zginęli na czternastym piętrze, Taylor byłby tylko samolubnym mordercą.
Rachel z niechęcią odłożyła linę.
Yasmin, w której wola życia była niezwykle silna, w pośpiechu chwyciła linę jako pierwsz






