Nacisnęłam na klatkę piersiową Taylora, żeby się położył.
"Przestań mówić…"
"Miałem szczęście. Nie byłem wyjątkowy, więc zawsze brali na cel… tych dwóch geniuszy, którzy do nich nie pasowali…"
Mówiąc, Taylor zaczął wykasływać coraz więcej krwi.
Zastanawiałam się, czy jego żebra już nie przebiły płuc.
"Tego dnia, kiedy zamierzali podłożyć ogień… bałem się. Słyszałem o ich planach, ale się wahałem.






