Michael uśmiechnął się. – Nie wiem, przed czym uciekasz. Ale jeśli teraz stąd pójdziesz, oni z pewnością cię zabiorą.
Oparłam się o siedzenie i zapytałam: – Nie ma pan nic lepszego do roboty?
Rzeczywiście, wywiezienie mnie przez Michaela było jakąś opcją.
– Tak. – Michael skinął głową.
Ściszając głos, powiedziała: – Proszę wywieźć mnie ze szpitala.
Michael nie odrzucił mojej prośby i dał znak kier






