Perspektywa Valerie
Wbiegłam do lochów; moje kroki były szybkie, choć bezszelestne, a oddech cichy, ledwo słyszalny. Po raz kolejny poczułam wdzięczność wobec Zareka za to, że mi pomógł i oszczędził trudu przemykania obok strażników.
Jednak gdy przechodziłam przez dwie wielkie bramy przed budynkiem, nie mogłam przestać o czymś myśleć.
Dlaczego przy lochach było tylko dwóch strażników? Lochy nie zn






