Gdy Mary spojrzała na rozsądnego Tima, a potem na bezużytecznego, toksycznego syna, którego miała, jej serce wypełnił smutek.
Odwróciła się, by przynieść lekarstwo.
Tim podążył tuż za nią. – Babciu, dokąd idziesz?
– Idę po jakieś lekarstwo. Twoja rana musi zostać opatrzona, inaczej może stać się poważna.
Mary spojrzała na zakrwawioną ranę i była bardzo zmartwiona.
– Babciu, idź zjeść, sam nałożę l






